Translate

niedziela, 6 maja 2012

„Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”...


...– w cierpieniu, z ufnością i pokorą w sercu modlił się do Jezusa trędowaty. Nie stracił nadziei. Wierzył w cudowną moc Uzdrowiciela. Słyszy się od czasu do   czasu o cudownych uzdrowieniach. Bóg wtedy jak i dziś także czyni cuda. Lecz czy ja, czy Ty, czy my wierzymy, że również możemy być świadkami cudu, że również w naszym życiu może zdarzyć się coś nadzwyczajnego? Jeśli Jezus mocą Bożą leczył choroby, wypędzał złe duchy, czynił wielkie znaki, to czy jest jakieś cierpienie osobiste, rodzinne, społeczne, któremu On nie mógłby zaradzić? Wydaje nam się, że rzadko interweniuje w nasze życie. Jeśli większość cudów jest uzależniona od naszej wiary, to czy jest ona, aż tak słaba, że modlitwa jest nie skuteczna? A może nie wiemy, o co prosimy? A może po prostu nie zdajemy sobie sprawy z tego, co posiadamy? Przecież każdego dnia na naszych oczach dzieją się „cuda”.
Budzimy się rano – czyż to nie jest cud? Idziemy do pracy – czy to w dzisiejszych czasach nie jest cud?
Mamy co jeść, pić, w co się ubrać – czyż to nie jest cud? Potrafimy mówić, chodzić, słyszymy, widzimy – czy to nie jest cud? Nie jesteśmy sami mamy rodziny, przyjaciół – czy to nie jest cud...?Ile potrzebujemy jeszcze przykładów, aby uwierzyć, że życie jest cudem? Ile potrzebujemy dowodów, aby zrozumieć co posiadamy, a czego wielu z nas nie ma i nigdy mieć nie będzie. Czy mogę z ręką na sercu powiedzieć jestem szczęśliwym człowiekiem? A może potrzebujemy oczyszczenia? Może trąd apatii, lęku, braku nadziei, narzekania, zazdrości jest i we mnie?  

Archiwum bloga