Translate

czwartek, 3 maja 2012

Nie jesteś samotną wyspą…

…pisze Thomas Merton, który słynął z mądrych niewyszukanych myśli.

Znasz pewnie te słowa, że poświęcając swój czas drugiemu człowiekowi, jednocześnie coś z siebie mu dajemy, ale też coś zyskujemy od niego.

Wszyscy, jako istoty ludzkie - mamy wyznaczoną jakąś drogę, którą każdego dnia idziemy.

Zatem postawmy pytanie: kim jest człowiek i dokąd podąża, co sprawia że jest szczęśliwy lub przygnębiony. Każdego dnia miliony ludzi boryka się z sensem istnienia?

Coraz więcej osób jest odrzuconych, dramatycznie samotnych, żyją w cichej rozpaczy. Brakuje miłości, przyjaciół, wsparcia najbliższych.

I nic nie da najlepsza technika, która ma nam pozwalać być bliżej siebie – telefony komórkowe, Internet.

Coraz więcej młodych ludzi jest niezdolnych do trwałych więzi, do zbudowani związku. Zwykle osoby te dobrze zarabiają, są wykształcone, z różnych przyczyn jednak wybiera samotny tryb życia. Mówią o sobie: „Jesteśmy wolni, niezależni, na stałe z nikim niezwiązani”.

Mówi dwudziestokilkuletnia kobieta: Jestem tak zapracowana, że wolę wracać do pustego domu, bez konieczności gotowania i zajmowania się kimkolwiek. Jakby można było żyć wyłącznie dla siebie... Jakby mógł mnie nie obchodzić drugi człowiek...

Młodzi mężczyźni decydują się na samotne mieszkanie, bo po pierwsze – nie chcą mięć zobowiązań, po drugie – uważają, że życie w pojedynkę jest łatwiejsze, po trzecie – chcą „użyć” życia, po czwarte wola „robić” karierę.

Pewna kobieta napisała:

Jako samodzielne trzydziestolatki mamy już swoje mieszkania i samochody, zwiedzamy świat, jesteśmy szefami i nauczyłyśmy się osiągać to, co zaplanujemy, ale brakuje nam jak chleba, męskiego ramienia. Oparcie w mężczyźnie jest ostatnio wśród ambitnych, pracujących kobiet „towarem deficytowym”.
Wystarczy, więc, że jakiś mężczyzna obdarzy nas choćby przelotnym zainteresowaniem, poświęci nam trochę uwagi albo, co też się często zdarza, wciągnie w erotyczną przygodę – tworzymy sobie wizję przyszłego z nim związku, ślemy SMS-y, maile, domagamy się na siłę ciągu dalszego zakończonego koniecznie happy endem. Kiedy zostajemy odrzucone cierpimy ogromnie, czujemy się małowartościowe, osamotnione.

Mimo to dalej nerwowo wyglądamy jakiegoś mężczyzny, który tym razem ukoi nasz smutek i nada naszemu życiu sens, bo tak naprawdę w głębi serca żadna z nas nie chce być sama.

Po drugiej stronie tej smutnej historii stoi zapracowany do granic możliwości mężczyzna. Osiąga sukcesy zawodowe, może w każdej chwili polecieć ponurkować do Australii, zaszaleć w Las Vegas jak mu przyjdzie na to ochota, albo zaciągnąć na noc do domu coraz to inną ładniejszą nastolatkę. Kto chciałby rezygnować z takiej „niezależności’?

Nie czuję się on jednak spełniony, a jego życie jest tak naprawdę puste. Pozbawione sensu. Za mało wymagań i obowiązków, za dużo wolności. Dlatego też, kiedy pojawia się kobieta „jego życia” nie potrafi zbudować trwałego związku. Jest niezdolny do poświęceń, do życia dla innego człowieka. Wycofuje się często w bardzo nieelegancki i pozbawiony jakiejkolwiek dojrzałości sposób.


Co się z nami stało, że jesteśmy tak porażeni egoizmem, że tak daleko nam do siebie? Usta mamy pełne dobrych słów, ba nawet chodzimy do kościoła, a od bliźniego dzielą nas kilometry.

Zamknąć się w swoich sprawach, zacząć myśleć tylko o sobie. Uwierzyć, że w życiu liczy się tylko wolność i niezależność – to upadek człowieczeństwa.
Życie wyłącznie dla siebie, jest bardzo smutnym życiem. Na końcu takiego życia stoi zawsze dramatyczna samotność.
 

Bardzo dawno temu w Chinach żyli dwaj przyjaciele. Jeden z nich potrafił pięknie grać na harfie. Drugi był niezwykle utalentowany w bardzo rzadkiej sztuce słuchania. Kiedy pierwszy z nich grał i śpiewał o górach, drugi mówił:

– Widzę te góry, tak jakby stały przede mną.
Kiedy pierwszy wyrażał swoją muzyką dźwięk strumienia, drugi słuchał go i potwierdzał:
– Słyszę jak woda przemyka pośród kamieni.

 

Ale pewnego dnia ten, który umiał słuchać, zachorował i wkrótce zmarł. Jego przyjaciel przeciął struny harfy i nie grał już nigdy więcej.

Istniejemy jedynie wtedy, kiedy ktoś nas słucha. Najpiękniejszy dar, jaki możemy ofiarować drugiemu człowiekowi to „naprawdę” go wysłuchać.

Mam przed sobą obraz kobiety, która w szpitalu dzień i noc czuwała przy umierającym ojcu. Miłość, którą otrzymała, starała się spłacić. A jeśli człowiek nigdy nikogo nie kochał – kto odpowie na jego miłość?

Żaden człowiek w swoim życiu nie powinien pozostawać sam, bo nikt z nas nie jest samotną wyspą i każdy pragnie być szczęśliwy i radosny.

Bo jak mawiał Ghulam Chandry:

„Zostanie po nas nie to, co zgromadziliśmy, ale to, cośmy dali.”
            

Archiwum bloga